FANDOM


Klątwa kościstego koszmaru to 16. odcinek 2 serii Scooby-Doo, jesteś tu?

Treść Edytuj

Uroczy pensjonat Burgundundugnudnubadurabdu w afrykańskim miasteczku Kertinandezze zwany Ubede to idealne miejsce na uroczą noc. Jednak i właściciel ośrodka, pan Jester musi kiedyś wyjść.

- Wing, przejmujesz pieczę - rozkazał swojemu asystentowi.

- Taa, jasne - odburknął Wing, grzebiąc w swoich pieniądzach.

- Tylko coś sprawdzę - uprzedził go Jester. Poszedł do tajnego pokoiku z sejfem. Wing obrzucił to niby obojętnym wzrokiem, ale wiedział już, gdzie szukać pieniędzy.

Pan Jester odsunął tajemnicze przejście za starą szafą. Wszedł przez nie do malutkiego pokoiku sejfem wmontowanym w ścianę. Wystukał odpowiedni kod i otworzył sejf. Nagle usłyszał coś za swoimi plecami...

- Hihihihihi hihihihihi hi hihihihi! - rozległ się jakby mechaniczny śmiech za jego plecami. Potem ktoś zamknął drzwi pokoju. Usłyszał jeszcze, jak ów tajemniczy ktoś przekręca klucz w zamku.

Był uwięziony.

Czołówka Edytuj

- Fred, uważaj! - wrzasnęła Daphne, ale było za późno. Wehikuł Tajemnic z impetem wpadł w inny samochód, który zresztą zatarasował drogę. Wokół unosiło się mnóstwo dymu. Czarna limuzyna, w którą wjechał wan miała koszmarnie wgniecione drzwiczki. Natomiast Wehikuł nie ucierpiał. Ludzie w limuzynie poruszali się, co oznaczało że nikt chyba nie ucierpiał.

- Powienieneś pójść i przeprosić kierowcę za wjechanie w jego samochód! - zwróciła Fredowi uwagę Velma.

- Ale to on stanął na środku drogi! - obruszył się Fred i skrzyżował ręce.

- Nie bądź dzieckiem, Fred. Pójdź i przeproś. A potem wypłać odszkodowanie.

- A w życiu! Nie będę przepraszał jakiegoś pirata drogowego! - zdecydował blondyn.

- Fredericku Hermanie Jonesie, ja, Velma Dace Dinkley kategorycznie ROZKAZUJĘ ci przeprosić kierowcę prawnego samochodu który uszkodziłeś! - wrzasnęła Velma.

- Już nie trzeba, przeprosiłam - wtrąciła się Daphne z miną, jakby zobaczyła ducha. - Nawet nie wiecie, jakiego mamy farta.

- Duch kierowcy? - wystraszył się Kudłaty.

- Dostawca pizzy? - spytał Scoob, a ślinka ciekła mu z buzi.

Pan Wing

W. Wing

- Ktoś sławny? - nieśmiało zasugerował Fred.

- Wtedy byśmy mieli NIEfarta, ty ptasi móżdżku - przypomniała mu Velma, obrażona na niego z powodu jego zachowania.

- Fred ma rację - powiedziała Daph.

- To czemu mamy farta? - zdziwiła się Velma.
20161009 165320

Redway Redfield (góra) i pan Jester (dół)

- Bo to KISS, bogowie muzyki rockowej! - zapiszczała Daphne.

- KISS! - ucieszył się Kudłaty.

- Pizza? - spytał z głupią miną Scooby.

- KISS? - pozytywnie zdumiała się Velma.

- Szkoda, że nie Ascot Five - westchnął Fred.

- Ekhem, młody człowieku, a odszkodowanie? - spytał jakiś czerwonowłosy (dosłownie!) człowiek w dość już podeszłym wieku który wysiadł z limuzyny i podszedł do vana detektywów. W rękach ściskał bordową czapkę.

- Niech sobie pan do czterech liter wsadzi to odszkodowanie, w końcu to nie ja jak palant tarasuję całą drogę! - zezłościł się lider Spółki.

- Fred, ale wiesz, że mijaliśmy tabliczkę z napisem ,,Teren czasowo zastrzeżony"? - spytał go Kudłaty.

- Co? - zdziwił się Fred.

- Na przyszłość uważaj na to co mówisz - czerwonowłosy człowiek zdawał się być urażony słowami młodzieńca.

- A z kim mam przyjemność?

- Redway Redfield, oficjalny menedżer grupy muzycznej KISS - przedstawił się mężczyzna.

- Redway, co jest? - spytał Spaceman, wychodząc z samochodu.

- Grupa małolatów wjechała w naszą limuzynę! - odparł Redfield.

Blokotrup

Blokotrup

- Rety! - pisnęła Velma - To Spaceman! Panie Spacemanie! Tutaj! - krzyknęła, wychylając się z okna Wehikułu Tajemnic. Muzyk podszedł do niej i spytał:

- Co jest, mała?

Velma nagle straciła pewność siebie.

- Cz-czy mogę prosić o...autograf?

- Ekhm...Nie wiem, jak ci to powiedzieć, ale został w samochodzie a teraz raczej trudno będzie do niego wejść.

Przez tylną szybę samochodu KISS Demon pokazywał Scooby'emu język, przez co ten się przestraszył i wskoczył na ramiona Kudłatego.

- Scoob, to tylko Demon! - zirytował się Kudłaty i upuścił go. Scoob na słowo ,,Demon" zląkł się jeszcze bardziej i wskoczył do Wehikułu.

- Niedaleko jest jakiś hotel, może tam się zatrzymamy i naprawimy samochody? - zaproponował Redfield.

*

Samochody zaparkowane zostały Przed niewielkim budynkiem, może odrobinę większym od domu jednorodzinnego. Nad wielkimi drzwiami na żeliwnych zawiasach widniał neon "Burgundundugnudnubadurabdu", jednak wszystkie litery "d" oraz parę "u" nie świeciło. W dzień można było jednak rozczytać nazwę, ale w nocy to zupełnie inna sprawa. Jeśli zarezerwowałeś sobie pokój w Burgundundugnudnubadurabdu, a na miejscu widzisz Burgnungnunbaurab, to jest chyba coś nie tak. Spółka i KISS weszli do środka, lecz Redfield został na zewnątrz.

- Muszę coś załatwić - wyjaśnił.

Pomieszczenie, do którego weszli było niewielkie i kwadratowe. Wejście znajdowało się na jednej ścianie, a na ścianie naprzeciwko znajdowały się strome, kręcone schody na górę oraz korytarz z pokojami. W ścianie znajdującej się po lewej od detektywów wył korytarz, a po prawej przytwierdzone do ściany półkoliste biurko, zapewne recepcja. Na biurku leżały foldery, dzwonek i telefon. Za biurkiem siedział mężczyzna z bujnymi czarnymi wąsami oraz ciemnoróżową czapką.

- Dzień dobry! - powiedziała Daphne do gościa za biurkiem zaczytanego w jakąś widać niezwykle ciekawą książkę pt. "Front Ósmy. Opowieść o miłości w czasach bezwzględnego honoru i wojny". Miał na sobie sweter koloru khaki i zaciskał zęby, jakby książka swoją treścią go irytowała.

- Dzień dobry dzieciaki. Czego chcecie? - odburknął opryskliwie facet, dosłownie tylko na ułamek sekundy podnosząc wzrok znad książki. - Mamy wolne pokoje.

- Owszem, chcielibyśmy wynająć jeden na noc - zgodził się Fred.

- Obawiam się że to będzie niemożliwe - uśmiechnął się złowieszczo recepcjonista - No chyba że jesteście bardzo odważni...

- Naprawdę? Co jest tam takiego strasznego? - spytał Spaceman.

- Nie wiecie? Podobno wszędzie o tym trąbią... - zastanowił się. - Tak czy siak, po pensjonacie krąży upiór zwany Blokotrupem.

- Czym? - Spytał Fred.

- Blokotrupem.

- Proszę opowiedzieć nam więcej - poprosiła Velma.

- Okej, dzieciaki. Więc...

- Hej, kogo nazywasz dzieciakiem? - spytał Catman.

- ...Więc dawno temu, na terenie tego budynku stał cmentarz - ciągnął recepcjonista, pozornie niewzruszony wypowiedzią Catmana. Nadal czujnie śledził tekst książki jednym okiem, podczas gdy drugie zamknął. - Cmentarz kilku religii - chrześcijanie, judaiści oraz nawet pastafarianie z całego kraju przybywali tu aby pochować tu zmarłych - był to ongiś jedyny cmentarz w kraju. Na samym środku jednak wznosił się masywny grobowiec o powierzchni ok. dwóch metrów kwadratowych.

"Te szczegóły są zbędne", pomyślała Velma, przewracając oczami.

- W grobowcu spoczywała rodzina Wingów - najbardziej arystokrackich arystokratów jacy kiedykolwiek żyli w Afryce. Byli emigrantami z Wielkiej Brytanii. Założyli tu wielki ród, a nawet wymusili na obywatelach miasteczka i pobliskich dzielnic zmianę nazwiska na brytyjskie. Tak więc Ahglu stał się Ashly, A Joun Johnem.

Wkrótce okazało się, że nie przybyli tu bez powodu. Wojsko angielskie niespodziewanie przybyło tutaj w 1823 roku i przejęło to miejsce bez większego oporu. Było ono strategiczne dla jakiejś wojny, czy coś tam. Mieszkańcy skrzyżowali się z europejczykami, a miejsce pozostaje kolonią Anglii.

Ostatni przedstawiciel rodu Wingów zaginął w 1989 roku.

- To chyba dość niedawno - zauważyła Daphne.

- Och, zaginął może i dość dawno, ale odkryto to niedawno. Hebrusa, albo już raczej Herberta - dodał z przekąsem. - Jego grób był cały czas w grobowcu. Jednak niejacy Jared Ducky oraz Andrew Hoopoe, wójt oraz jeden z urzędników nakazali ekshumację. Wtedy okazało się, że grób Herberta Winga jest pusty! Podobno Wing powstał z grobu, a teraz szuka zemsty na ludziach którzy przemienili jego miasto w kolonię brytyjską! Wkrótce potem, aby zatuszować sprawę, na miejscu cmentarza postawiono ten pensjonat.

- Przecież Herbert był z rodu Wingów - zauważył Fred. - Jego rodzina zamieniła ten kraj w coś takiego.

- On był czarną owcą - wyjaśnił koleś. - Mówi się że Blokotrup straszący tu to duch Ostatniego Z Rodu Wingów wołający o pomstę do nieba.

- Przecież on umarł. Jakby chciał już by był w niebie - zauważyła z przekąsem Velma.

- Cóż, najbardziej luksusowe pokoje to 17 i 19 - powiedział recepcjonista - Mogę zapewnić wam nocleg na odpowiedni czas za niewielką sumę.

- Jak nam się to opyli, to wchodzimy - stwierdził Starchild.

*

Gdy Spółka w pokoju 17 i KISS w pokoju 19 (dostawili jedno łóżko dla Redfielda) rozgościli się, Fred zadecydował że to pora aby powęszyć.

- Rozdzielimy się. Ja, Velma i Daphne sprawdzimy to piętro, a wy, chłopaki, dolne.

Nagle drzwi od pokoju otworzyły się. W drzwiach stanęli członkowie KISS.

- Hej, a my gdzie mamy powęszyć? - spytał Spaceman.

- Chłopaki, dołączacie do śledztwa? - zdumiała się Daphne.

- Jaasne! Złapiemy tego trupa! - wykrzyknął uradowany Spaceman.

- Spaceman i Starchild pójdą ze mną i Daphne! - krzyknęła uradowana Velma.

- Popieram - uśmiechnęła się Daph.

- To my, kurczę, pójdziemy z Catmanem i Demonem. - stwierdził Kudłaty.

- Czyli ja sam, tak? - spytał Fred. Odpowiedziała mu cisza.

- Świetnie. - wyszedł z pokoju.

Reszta grup także wyszła.

*

Kudłaty, Scoob, Catman i Demon zwiedzali korytarz na dole. Recepcjonista był zaczytany w swoją wojenną księgę i nie zwracał na nich uwagi. Przeszli koło starej, rzeźbionej szafy i dotarli do rozwidlenia.

- Kurczę, gdzie teraz, w prawo, czy w lewo? - zastanawiał się Kudłaty.

- Ene, due... - Scooby jedną łapą zasłonił sobie oczy, a drugą wyliczał. Obydwa korytarze wyścielone były czerwonym dywanem.

- Ja myślę że możemy pójść w prawo - stwierdził Catman. Demon przytaknął mu pomrukiem.

- Kkurczę, dobra - powiedział Kudłaty, ale widać, że się spietrał widząc groźną minę Demona. Ludzie poszli więc, Scooby jednak dalej wyliczał. Gdy w końcu otworzył oczy, czekał go nieprzyjemny widok...

- Blokotrup! - zawył Scooby i uciekł przed zmorą w kierunku reszty.

- No, w końcu! - powiedział Kudłaty. - Piesku, co się tak wlokłeś?

- B-b-blokotrup! - wydusił Scooby. Kudłaty odwrócił się i rzeczywiście, kamienny szkielet o nieco kanciastej czaszce zmierzał w ich kierunku.

- Kurczę, RATUJ SIĘ KTO MOŻE! - wrzasnął Kudłaty i razem ze swoim kumplem dobiegli do Catmana i Demona.

- Co tak biegniecie? - spytał Catman.

- Widzieliśmy, kurczę, potwora! - wydusił z siebie zziajany Kudłaty. Catman odwrócił się i nikogo tam nie było.

- Ziom, tu nikogo nie ma! Chyba masz jakieś zwidy - stwierdził Catman. - Lepiej chodź.

Poszli jeszcze trochę, aż dotarli do kolejnego rozwidlenia. Tym razem poszli w lewo, i doszli do wyjście ewakuacyjnego. Nic więcej ciekawego tam nie było. Jednak gdy wrócili do rozwidlenia i poszli w prawo...

- Piwnica! Bingo! - ucieszył się Catman.

- Za nic tam nie wchodzimy - obruszył się Kudłaty. Mała drewniana klapa w podłodze nie była przykryta dywanem, była ona małym kwadracikiem gdzie wykładziny nie było.

- A za Scooby-chrupki? - spytał Catman.

- A masz jakieś?

- No...niee - przyznał, drapiąc się po głowie. - Ale mam to! - powiedział, wyciągając Kiss-chrupki.

- Magą być - stwierdził Kudłaty i razem ze Scoobym podchwycili kilka w locie. Tak więc razem zeszli do piwnicy, oświetlanej latarką Catmana.

- Kurczę, upiornie tu - zauważył Kudłaty.

- Racja - przytaknął mu Scooby.

Brygada poszła dalej, oświetlając wszystko naokoło. W piwnicy było wiele znajomych rzeczy, jak wielka neonowa litera "S", maska ducha Lorda Vincenta von Torta I, kajdanki, peruka, apaszka Freda i coś, co wyglądało jak kamień KISSterii.

- Wow, ten głaz to ja chyba kojarzę! - zawołał Catman.

Nagle usłyszeli trzaśnięcie i klapa się zamknęła. W tym samym czasie padła bateria w latarce.

- Całkowite ciemności! - powiedział Kudłaty. Nagle jednak ktoś zapalił lampę oliwną.

- Zawsze mam ją przy sobie - stwierdził Catman. Jednak nagle wrzasnął i upuścił ową lampę.

Za nimi stał Blokotrup. Ryknął i cała czwórka rzuciła się do ucieczki. Na ślepo odnaleźli drabinę i wybiegli z piwnicy. Monstrum ruszyło za nimi. Demon i Catman uciekli nie wiadomo gdzie, a Kudłaty i Scoob poczekali za rogiem. Blokotrup zastał ich przebranych za portiera i pokojówkę.

- Witam, pan musi być Blokotrup Strasznowski - powiedział grzecznie portier-Kudłaty. - Wynajął pan pokój numer 234. Oto pana bagaż - dokończył, wrzucając stwora na wózek a Scooby-pokojówka położył na upiorze stos waliz i kufrów, a nawet papugę.

- Do pańskiego pokoju tędy - wskazał Kudłaty w głąb korytarza. - Nasza pokojówka wręczy panu klucze. Miłego pobytu!

Scooby wcisnął mu do ręki pęk kluczy a Kudłaty popchnął wózek hen, daleko. Sami zwiali na górę, do pokoju nr 17. Czekał tam na nich Fred.

- Cześć, chłopcy. Macie coś? I gdzie wasi towarzysze.

- Nie i nie mamy pojęcia - powiedział Kudłaty. - Ale jest coś co wiemy na pewno. Zaatakował nas Blokotrup!

- Na serio? - spytał Fred. - No cóż, ja znalazłem coś takiego. - podał im skrawek kartki z cyframi "9785".

- Co to oznacza? - spytał Scooby.

- Nie wiem. Ale wkrótce się dowiem.

*

Tymczasem dziewczyny ze Spacemanem i Starchildem szły korytarzem.

- I wtedy ja jej mówię "Brittany, weź pomaluj paznokcie, bo brzydko wyglądasz!" - zachichotała Daphne, a wraz z nią Starchild. Velma natomiast tłumaczyła coś Spacemanowi, a ten wyglądał jakby nie do końca wiedział o co biega.

- I mają dwukrotnie twardszy pancerz od zwykłych... Hej, spójrzcie! - przerwała w pół zdania i wskazała na ziemię. Leżała na niej ciemnoróżowa czapka.

- Podobna do tej jaką nosił Redfield, nie sądzicie? - słusznie zauważył Starchild. Była to prawda.

- Czy myślicie, że to on za tym stoi?- spytała Daph.

- Nie sądzę. Redfield jest uczciwy, nie zrobiłby czegoś takiego. Poza tym tu, w Afryce mało kto nas zna.

- Może uknuł ten spisek aby przysporzyć wam popularności przed waszym pierwszym koncertem w tym kraju? - zastanawiała się na głos Velma.

- W razie czego weźmy ją - zaproponował Starchild.

Nagle dobiegli do nich Demon i Catman.

- Widzieliśmy ducha i odłączyliśmy się od grupy! - wrzasnął Catman. - Jak dobrze jest was widzieć.

Cała szóstka ruszyła w kierunku górnego piętra.

*

Gdy wszyscy już się spotkali i podsumowali wskazówki, wybiła godzina dwudziesta druga. Cisza nocna, przynajmniej Amerykańska cisza nocna. Spółka i Kiss klapnęli się spać w swoich pokojach, z czego Kudłaty i Scooby zasnęli nie przebierając się na walizkach a Daphne w stroju zimowym.

Nagle Scooby'ego i Kudłatego obudził dziwny szelest.

- Słyszysz ten szmer? - spytał Kudłaty.

- Tak - odparł Scooby.

- Jest straszny, no nie?

- Noo...

- A wiesz co robimy kiedy się boimy? - uśmiechnął się Kudłaty.

- Nie.

- Wrzucamy coś na ząb! - uradował się. Przebrali się więc w piżamowe stroje, dla niepoznaki i trzymając świecę w dłoniach wyszli z pokoju. O dziwo, na korytarzu świeciło się światło. Poszli do stołówki, obszernego miejsca z eleganckimi, przykrytymi białymi obrusami stołami, czerwonym dywanem i wielkim żyrandolem, gdzie było już przygotowane śniadanie na jutro. Wzięli sztućce w ręce i zabrali się do pałaszowania.

- Kurczę... T..to kkurczę nauprafdę uest dobue! - wykrztusił Kudłaty z pełnymi ustami. Pierś z kurczaka błyskawicznie zniknęła w jego żołądku. Już miał zabrać się za winogrona, kiedy usłyszał dziwne dudnienie od strony korytarza.

- Musimy to sprawdzić - zarządził Kudłaty. Scooby, któremu z ust zwisało spaghetti poszedł za nim. szli więc korytarzem i w dół po schodach. Nagle usłyszeli:

- Raz, dwa, trzy.

Rozpoczyna się scena pościgu i rozbrzmiewa muzyka Shout It Out Loud Edytuj

Kudłaty i Scooby zatykają uszy i schodzą na dół. Widzą tam członków KISS ćwiczących przed koncertem, grających Shout It Out Loud. Znajdują się w marmurowym pomieszczeniu pod lobby. Nagle pojawia się Blokotrup. Muzycy są zbyt zajęci aby cokolwiek zauważyć. Monstrum rzuca się w pościg za Kudłatym i Scoobym. Biegną w górę po schodach, i wbiegają na lobby. Mijają biurko recepcjonisty przy którym nikt nie siedzi i kierują się w stronę jednego z korytarzy. Przed korytarzem Kudłaty i Scoob wskakują na poręcz schodów, a z niej na żyrandol. Huśtają się na nim, a gdy on spada z hukiem na podłogę odbijają się od niego i lecą na biurko recepcjonisty. Leżą na nim, kiedy podchodzi do nich Blokotrup. Robi on groźną minę i żarłoki podrywają się z miejsca i biegną w stronę swojego pokoju. Próbują do niego dobiec, gdy z pokoju wychodzi reszta, widocznie obudzona hukiem i muzyką. Widzą oni potwora i przyłączają się do ucieczki. Spółka już w komplecie wpada do jadalni. Scoob chowa się pod stołem z obrusem, Kudłaty wskakuje do ponczu, a Fred, Velma i Daphne ganiają się między stolikami. Blokotrup rusza za Daphne, ale ta zderza się z Velmą. Obie prześlizgują się między nogami upiora, który traci równowagę. Następnie podnosi się i atakuje Kudłatego, który wylewa mu na głowę całą michę fasolki po bretońsku. Scooby natomiast popycha w jego stronę wózek z jedzeniem, na który potwór wpada i jedzie do tyłu, po czym uderza w ścianę.

- Za mną, brygado! - zarządził Fred.

Koniec sceny pościgu, muzyka cichnie Edytuj

Ciąg dalszy nastąpi!

Wybryki Edytuj

Daphne podkochuje się w Starchildzie i stale usiłuje mu zaimponować. Fred nie chce przeprosić Redwaya Redfielda za wjechanie w jego samochód, przez co obaj mężczyźni się nie lubią. Velma jest obrażona na blondyna z powodu jego zachowania oraz cały czas prosi Spacemana o autograf.

Postacie Edytuj

​Postacie główneEdytuj

Pozostałe postacie Edytuj

  • Pan Jester - Grzegorz Wons
  • Recepcjonista - Janusz Wituch
  • Redway Redfield - Tomasz Błasiak
  • Jared Ducky (wspomniany)
  • Andrew Hoopoe (wspomniany)
  • Blokotrup (potwór)

Podejrzani Edytuj

Podejrzany Motyw/Powód
Redway Redfield Dla popularności jego zespołu.
Koleś za biurkiem Bardzo nieuprzejmy i opryskliwy.
KISS Mogli chcieć wystraszyć wszystkich z hotelu aby móc spokojnie urządzać próby podczas ciszy nocnej.

Sprawcy Edytuj

Sprawca Motyw/Powód
Odcinki serialu Scooby-Doo, jesteś tu?
Seria pierwsza: Lord i jego TortZłodziej malowideł ze stadionu ,,Powideł"Mumia kontrolujeStraszliwy kontra stylowyUpiorne drzewko wstaje do życiaWężowy dylemat Scooby'egoSiedmiu KudłatychKolacja z komaremKuchenne RewelacjeBliskie spotkania śnieżnego stopniaMorderstwo czy porwanie?Spotkanie w latarni morskiejNie za szlachetny rycerzTeoria wielkiego zamieszaniaDemoniczny piłkarzTerror na rozpruwaczu mgiełScooby Doo i NosferatuPrzygody w nawiedzonym szpitaluDemoniczny lewPlażowa zagadka

Seria druga: Wielka Modliszka i ze zwiedzania kiszkaWędkowanie z upiornym wędkarzemZjawa na zjeździe rodzinnymSpokój w SpokovillePora na ptakotworaPościg za wielkim, kolorowym, owocowym stworemStudencka zagadkaWyścig z widmowym kolarzemDemolka w salonie samochodowymW moim Kombi siedzi zombiScooby, z niego już nic nie wyrośnie!Potwory i zagadka rodem ze snuRozbój w biały dzieńGolem jest wśród nasZabierzcie chrupki i zmykajcie stąd, wilkołak powstanie gdy zadzwoni dzwon!Klątwa kościstego koszmaruMakabra masakrycznej meduzyKoszmar krzyczącej koniczynyScoob i plastelinaScrappy ucieka z więzienia


Seria trzecia: Żywa graNoc w dzikiej dżungliCiężka praca się opłaca, byle była dobra płacaMiędzynarodowy Zjazd Maniaków StatkówAbrakadabra-Makabra!Świąteczna kolędaZemsta widmowego pajacaZamęt w fabryce i mieszanka ludzikowaGdy potwór wyjdzie z kina demolka się zaczynaChodu, to voodoo!Rety, to Yeti!Scooby na statku piratówNie udawaj grekaHong Kong King KongDawno, dawno temu, w odległej galaktyceStrach na SylwestraŚwiąt nie będzie, pełno strachu wszędzieNawiedzony zamekPotwór doktora KrankensztajnaDuchy w teatrze


Seria czwarta: Człowiek o tysiącu maskachOświeconyNiebieski wielorybRycerz nocyWoskowy atakZoologia level tchórzSiódma symfonia bez klimatyzacjiReality showSurvival na zaginionej wyspieW rytmie z lat '70, '80, '90

Ciekawostki Edytuj

  • Jared Ducky oraz Andrew Hoopoe to nawiązania to pewnych dość znanych polityków.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.