FANDOM


Rozdział 11 – Finał

– I właśnie w ten sposób – powiedziała dziewiętnastoletnia Rose, siedząc w salonie dziadków Rogersów ze swoim siedmioletnim przyrodnim braciszkiem – Marty i ja zostaliśmy rodziną.

– A mama i tata wiedzą, że to wy im pomogliście wziąć ślub? – mały Paul z podziwem spojrzał na swoją starszą siostrę.

Rose zachichotała.

– Teraz już tak; ale odkryli to dopiero, kiedy zaczęli chodzić na randki i rozmawiać ze sobą o tym wszystkim.

– Nie powiedziałaś mu jeszcze najlepszego – wtrącił się Marty, który właśnie wrócił z kuchni z tacą, na której stały trzy kubki herbaty i talerz rogalików roboty babci Rogersowej.

– Powiedziałabym, gdybyś mi nie przerwał – odgryzła się dziewczyna, bezceremonialnie wpychając do ust trzy rogaliki na raz. – Teaszszam to zhób.

– No, co jest najlepsze? Co? Co? Co? – dopytywał mały Paul, co chwilę przenosząc spojrzenie swoich ciemnych oczu to na siostrę, to na brata.

– Najlepsze – powiedział w końcu Marty z nieco złośliwym uśmieszkiem – akurat tym razem jest nie to, że Rose znowu je jak prosię...

– Zaraz powiem mamie, że mi dokuczasz! – warknęła Rose, szturchając go w ramię.

– Uważaj, bo ci uwierzę – sądząc po jego minie, Marty świetnie się bawił. – Ale tak poważnie: najlepsze w tej całej historii jest to, że ciocia Daph dalej jest święcie przekonana, że mama i tata niczego się nie domyślili.

– To może trzeba jej powiedzieć? – mały Paul wyglądał na zdezorientowanego.

Marty i Rose wymienili spojrzenia, usiłując nie wybuchnąć śmiechem.

– Też kiedyś zadałam to pytanie – wyjaśniła po chwili Rose.

– A wtedy wujek Fred na to – Marty odchrząknął, po czym kontynuował nieco niższym głosem – "Życie z Daph jest o wiele zabawniejsze, kiedy jej się wydaje, że tylko ona ma sekrety".

– Ciocia Maddie i wujek Joe chyba też jej się nie przyznali – dodała po namyśle Rose.

– Do czego? – chciał wiedzieć jej braciszek.

Marty wyszczerzył zęby w łobuzerskim uśmiechu.

– Nie jest tajemnicą, że poznali się dzięki cioci Daph – wyjaśnił – ale do tej pory nie powiedzieli jej, że rozszyfrowali ją dwa dni po tym, jak zaczęła ich swatać.

Podczas gdy jego starsze rodzeństwo w milczeniu popijało herbatę i pogryzało babcine rogaliki, mały Paul zmarszczył brwi, jakby nad czymś intensywnie rozmyślając.

– Dorośli – oznajmił po dłuższej chwili zupełnie poważnym tonem – są bardzo dziwni.

Ku jego zaskoczeniu, Marty zakrztusił się rogalikiem, a Rose wyparskała herbatę nosem – po czym oboje ryknęli śmiechem.

Dorośli naprawdę byli bardzo, bardzo dziwni.


← Rozdział 10

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki