FANDOM


Rozdział 3 – Tajemnicza Spółka rusza na pomoc

– Robi wrażenie – przyznał Fred, gdy Wehikuł Tajemnic zatrzymał się przed bazą Phibesa.

Był to wysoki, ciemny budynek o nielicznych, małych oknach, a za to z wielkim znakiem rozpoznawczym super zbira.

– Jak wejdziemy do środka, skoro drzwi pilnuje dwóch facetów? – spytała Daphne.

– To agenci Phibesa – wyjaśnił jej Kudłaty. – Na szczęście nie są zbyt inteligentni. Mam plan. Słuchajcie, zrobimy tak...

Po chwili agenci docenta Phibesa zobaczyli troje młodych ludzi w błękitnych kombinezonach i białych rękawiczkach oraz dużego, brązowego psa.

– Stać! – rozkazał jeden z agentów. – Coście za jedni?

– Firma „Hamelin”, do usług – odparł blondwłosy młodzieniec.

– Dostaliśmy anonimowe zgłoszenie, że w tym budynku zalęgły się szczury – dodała rudowłosa dziewczyna. – Możemy to sprawdzić?

Agenci spojrzeli po sobie, wzruszyli ramionami i bez słowa przepuścili „szczurołapów”.

– Nie mogę uwierzyć, że się udało – szepnęła zdumiona Daphne, gdy tylko przyjaciele znaleźli się w środku.

– Mówiłem ci, że to głąby – odszepnął Kudłaty.

– Dobra, ludzie, bierzemy się do roboty. Szukaj szczurów, piesku – powiedział głośno Fred, a ciszej dodał: – Znajdź trop Velmy.

– Łobi się – Scooby kiwnął łbem.

Szukanie tropu trwało dość długo. Głównie dlatego, że agenci akurat mieli przerwę na kolację. Scooby'ego co chwilę dekoncentrowała woń kanapek.

– Scooby, skup się na swojej robocie – błagał szeptem Kudłaty.

W pewnej chwili Scooby zatrzymał się przy dużych, metalowych drzwiach.

– Już wkrótce złamię twój opór – dał się słyszeć lodowaty głos o niemieckim akcencie. – Rozpracujesz dla mnie nanoformułę Herr docenta Alberta Kudłoforda, a wtedy opanuję świat.

– Nigdy! – krzyknął inny głos, dobrze znany czwórce przyjaciół. Głos Velmy. – Nie zmusi mnie pan, żebym dla pana pracowała, panie Phibes!

– To się okaże – wycedził mściwie Phibes. – Wrócę tu za godzinę – dodał, podchodząc do drzwi. Scooby i paczka szybko wycofali się w kącik. – Jeśli do tego czasu nie zrobisz nic, unicestwię wszystkich twoich przyjaciół. Zaczynając od hipisa und jego pieska.

To powiedziawszy, Phibes wyszedł. Jeden z jego agentów natychmiast stanął na warcie.

– Dobra, kochani, oto mój plan – szepnął Fred. – Daphne i ja odciągniemy tego palanta, a w tym czasie wy dwaj uwolnicie Velmę.

– Ale jak mamy to zrobić? – spytał Kudłaty. – Przecież najlepiej znamy się na panikowaniu i wianiu, gdzie pieprz rośnie.

– Wspominałeś kiedyś o jakichś super Scooby-chrupkach – przypomniał mu Fred. – Zrób z nich dobry użytek, a na pewno dacie sobie radę.

– Powodzenia – uśmiechnęła się Daphne, po czym wraz z Fredem wyszła z ukrycia.

– Przepraszam pana – odezwał się Fred do agenta – gdzie tu jest piwnica?

– Piwnica? – zdumiał się tamten.

– Przeprowadzamy deratyzację budynku – powiedziała Daphne słodziutkim głosem. – Musimy sprawdzić, czy w piwnicy nie ma szczurzych nor. Zaprowadzi nas pan?

– O... eeee... jasne. Proszę tędy.

– Dobra, Scooby, teraz mamy szansę – szepnął Kudłaty. – Ja otworzę drzwi i stanę na czatach, a ty idź po Velmę.

– A co łędzie, jeśłi ktoś nas łobaczy?

– CIEBIE nikt nie zobaczy, jeśli zjesz super chrupkę niewidzialności – chłopak wyjął z kieszeni charakterystyczne ciasteczko w kształcie kości i podał je psu. – Masz, wcinaj.

Kilka sekund później Scooby zniknął.

– Łestem gotowy – oznajmił.

– No to, kurczę, do roboty – Kudłaty otworzył metalowe drzwi. – Powodzenia, piesku – dodał cicho.

Niewidzialny Scooby uważnie rozejrzał się po laboratorium, do którego wpuścił go Kudłaty. Dwa duże stoły zastawione były mnóstwem probówek, kolb, menzurek i innych sprzętów. Przy trzecim, mniejszym, siedziała Velma, przywiązana do obrotowego krzesła na kółkach. Łokciami opierała się o blat, palce miała wplecione w potargane włosy i cała trzęsła się od płaczu. Przybliżywszy się, pies usłyszał jej szept:

– Scooby Doo, gdzie jesteś?

– Łutaj, Vełmo – powiedział.

Velma wyprostowała się i otarła oczy rękawem.

– Gdzie? – spytała, wodząc wzrokiem po całym pomieszczeniu. – Nie widzę cię.

– Łestem ły tobie.

– Och, już rozumiem... Pewnie mam halucynacje – westchnęła ona.

Scooby'emu nie pozostało nic innego, jak zabrać się za przegryzanie liny, przytrzymującej dziewczynę na krześle. Nie trwało to długo.

– Kto tu jest? – oswobodzona Velma wstała i rozejrzała się dokoła.

– Pst... Velmo... – Kudłaty wetknął głowę przez drzwi. – Velmo, chodź tu szybko. Trzeba uciekać.

– Kudłaty! To ty mnie rozwiązałeś?

– Nie. To Scooby.

– Co ty opowiadasz? Przecież Scooby'ego tu nie ma.

– Nie widzisz go, bo zjadł super chrupkę i stał się niewidzialny.

– Łaśnie! – odezwał się Scooby.

– Pospieszcie się oboje – niecierpliwił się Kudłaty. – Musimy jeszcze znaleźć Freda i Daphne.

– Czy ich też dorwał ten łotr? – Velma wyszła na korytarz i serdecznie uściskała Kudłatego.

– Nie. Oni tylko odwrócili uwagę agenta, który miał pilnować drzwi. Zaczekajcie tu na mnie. Zaraz ich sprowadzę – Kudłaty ukrył ją w ciemnym kącie, uważnie rozejrzał się w obie strony i poszedł w tę, w którą wcześniej Fred i Daphne odciągnęli agenta.


← Rozdział 2Rozdział 4 →

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki