FANDOM


Rozdział 4 – Nieoczekiwana zmiana ról

Velma usiadła na podłodze i oparła głowę o ścianę. Po niedługim czasie Scooby z przytłumionym beknięciem zmaterializował się tuż obok niej. Dziewczyna uśmiechnęła się do psa i podrapała go za uchem.

– Dzięki za ratunek, Scooby – powiedziała, wtulając nos w jego kark.

– Nie ma ła co, Vełmo.

– RATUNKU!

– POMOCY!

– SCOOBY, GDZIE JESTEŚ? – rozległy się nagle czyjeś wrzaski.

– To głosy Daphne i chłopaków – stwierdziła Velma, wstając z podłogi. – Mają kłopoty.

– I co tełaz złobimy?

– Kudłaty pewnie dałby ci super Scooby-chrupkę, ale ja nie mam ani jednej. Phibes dał mi do przebadania same okruszki. Musimy uratować naszych przyjaciół starą metodą – to powiedziawszy, Velma zniknęła w laboratorium. Po chwili dał się słyszeć wybuch, a Velma wyszła z powrotem na korytarz. – Teraz zaprowadź mnie do Phibesa.

– Co łakiego?

– Na pewno jest tam, gdzie Daphne i chłopcy. Poza tym, mam plan. Zaufaj mi.

– Łobrze – prawdę mówiąc, Scooby nie miał innego wyboru.

Oboje cichutko przekradli się korytarzem do innych dużych, metalowych drzwi.

– W porządku, piesku. Oto mój plan... – Velma nachyliła się i przez dłuższą chwilę szeptała coś Scooby'emu do ucha. – No, to idę. Powodzenia, Scooby.

– Ławzajem, Vełmo – pies polizał policzek dziewczyny i ukrył się w kącie.

Velma wzięła głęboki wdech i zapukała do metalowych drzwi najmocniej, jak mogła.

– Panie Phibes! – zawołała niecierpliwie. – Panie Phibes! Musimy porozmawiać!

Po drugiej stronie drzwi docent Phibes nielicho się zdziwił, słysząc głos młodej badaczki, którą kazał przywiązać do krzesła i zamknąć w laboratorium. Okoliczność ta zaintrygowała go do tego stopnia, że zostawił swoich jeńców, uwięzionych w klatce wiszącej nad olbrzymim akwarium z dwoma rekinami, i osobiście otworzył drzwi.

– O co chodzi, Fräulein Dinkley? Skąd się tu wzięłaś? – spytał, nie kryjąc rozdrażnienia. – Przecież kazałem cię związać, czyż nie?

– Uwolnienie się od tej liny było dla mnie kwestią czasu – wyjaśniła lodowato Velma. – Muszę z panem poważnie porozmawiać.

– Nie teraz, jestem zajęty – warknął Phibes. – Wracaj do pracy.

– Właśnie o tym chciałam z panem mówić. Skoro już zmusza mnie pan, żebym dla pana pracowała, to niech mi pan da porządny sprzęt, bo ten stary szmelc właśnie eksplodował.

– Niemożliwe – orzekł super zbir. – Moi technicy tydzień temu zrobili generalny remont.

– W takim razie niech pan pójdzie ze mną i zobaczy to na własne oczy.

– Dobrze. Ale ostrzegam, że jeżeli to tylko głupi kawał, twoi przyjaciele zostaną przekąską dla Reksia und Maksia. A ty razem z nimi – to powiedziawszy, Phibes wyszedł z pomieszczenia i podążył za Velmą do przydzielonego jej laboratorium.

Kudłaty mocno walnął głową w pręty klatki.

– Co ta Velma wyprawia? – jęknął. – Przecież kazałem jej się schować i czekać, aż po nią wrócimy!

– A jak mielibyśmy to zrobić w naszym obecnym położeniu? – spytał cierpko Fred.

– Hej, zobaczcie! – Daphne wyciągnęła rękę w kierunku dość sporego, brązowego, podobnego do psa, kształtu tuż przy ścianie.

– To Scooby! – ucieszył się Fred.

– Scooby, zawiodłem się na tobie! – wybuchnął Kudłaty. – Miałeś pilnować, żeby Velmie nic się nie stało, a tymczasem ona przyszła tutaj i urządziła sobie pogaduchy z Phibesem!

– To łęść jej płanu – wyjaśnił Scooby. – Łuć mi chłupkę na łozum. Uwołnię was.

– Co to znowu za plan?

– Daj spokój, Kudłaty – powiedziała Daphne. – Jeszcze nigdy żaden plan Velmy nie zawiódł. Zrób to, co mówi Scooby.

Kudłaty wzruszył ramionami, wydobył z kieszeni super chrupkę rozumu i rzucił ją psu. Minutę później on, Fred i Daphne byli wolni.

– Dobra robota, piesku – pochwalił Fred.

– Drobiazg – zachichotał Scooby-mądrala. – Chodźcie. Czas zabrać Velmę i uciekać.

Czworo przyjaciół pobiegło korytarzem do drzwi, przy których zaczęła się ich niezbyt udana akcja ratunkowa.

– Teraz, Kudłaty, czas na chrupkę super prędkości – powiedział Scooby. Tym razem Kudłaty wykonał polecenie bez sprzeciwu. – Idę po Velmę. Na jej znak zamkniesz drzwi – po tych słowach szybki jak błyskawica Scooby wbiegł do laboratorium i po chwili wrócił z Velmą.

– Teraz! – zawołała Velma. Kudłaty czym prędzej zamknął drzwi.

– W porządku, skoro już jesteśmy w komplecie, to wynośmy się stąd. To miejsce przyprawia mnie o dreszcze – powiedziała Daphne.

– W takim razie złapmy się wszyscy obroży Scooby'ego – doradził Kudłaty, jedną ręką obejmując Velmę w pasie. – Nie gniewaj się, ale przy hamowaniu trochę zarzuca, a wolałbym cię już nie zgubić – dodał.

– Nie ma sprawy – Velma ze zrozumieniem kiwnęła głową.

– Ruszajmy! – zawołał Fred, jedną ręką przyciskając do siebie Daphne, ciasno oplatającą go ramionami.

Dwie sekundy później cała Tajemnicza Spółka znalazła się przy Wehikule Tajemnic. W tym samym momencie super chrupki przestały działać.

– To co, kochani, dalej macie ochotę wpaść do nas na imprezkę? – spytał Kudłaty, wpuszczając kumpli do auta.


← Rozdział 3Rozdział 5 →

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki